REKOLEKCJE - ZWIASTUN FILMOWY

REKOLEKCJE EWANGELIZACYJNE „ZEJDŹ Z KANAPY”
- ZWIASTUN FILMOWY


1 dzień rekolekcji: MIŁOŚĆ BOŻA 
    Niedziela 08.04; Piątek 13.04
 2 dzień rekolekcji: GRZECH       Niedziela 15.04; Piątek 20.04.
 
3 dzień rekolekcji: ZABWIENIE       Niedziela 22.04; Piątek 27.04.

https://www.youtube.com/watch?v=51nBzn7t1fQ&feature=youtu.be


4 dzień rekolekcji: WIARA I NAWRÓCENIE       Niedziela 29.04; Piątek 04.04.

https://www.youtube.com/watch?v=NP4JeobA6Yk
 
 
TO ZAPROSZENIE MUSISZ ZOBACZYĆ
https://www.youtube.com/watch?v=3kDZnspPHiY

 
5 dzień rekolekcji: DUCH ŚWIĘTY       Niedziela 6.05; Piątek 11.05.
 

REKOLEKCJE - WSTAŃ Z KANAPY

PROGRAM REKOLEKCJI
WSTAŃ Z KANAPY
Masz wrażenie, że w kościele jest jakoś luźniej niż kilka lat temu? … Boisz się, by kolejne pokolenie nie odeszło od Boga? … Pytasz, co zrobić, żeby grupa czy diakonia, do której należysz, była prężniejsza?
Jeśli odpowiesz „3×nie”, nie czytaj dalej, szkoda Twojego czasu. Połóż się wygodnie na kanapie z pilotem w ręku i kawą u boku. Jeśli jednak choć raz odpowiedź brzmiała „tak” – razem z nami WSTAŃ Z KANAPY!
Ubranie trzeba u krawca przerabiać nieraz kilka razy. Jednak by leżało jak ulał, niezbędne są przymiarki czyli spotkanie z klientem. Parafia to takie szyte ubranie – właśnie „szyte”, a nie „uszyte”. Bez Ciebie nie jest możliwe, by przeróbka się udała, musisz przymierzyć.
„Wstań z kanapy” ma być jak przymiarka u krawca. Żeby dowiedzieć się, gdzie uwiera, a gdzie jest luz. Żeby z lekka poprawić fason, przeszyć kilka guzików, skrócić rękawy. Żeby nasza parafia znów nam lepiej pasowała…
Założenia projektu „Wstań z kanapy”:
- kazania kolejnych sześciu niedziel począwszy od II niedzieli wielkanocnej będą oparte na kerygmacie (głoszeniu prawd podstawowych): miłość Boża, grzech, zbawienie, wiara i nawrócenie, Duch Święty, Kościół; dopełnieniem będzie świadectwo osób świeckich
- dopełnieniem niedzielnego kerygmatu będą piątkowe wieczory – 18.00 msza, 18.30 katecheza tematyczna prowadzona przez gości, 19.00 spotkania w gru-pach; ponieważ nie odbędą się tradycyjne rekolekcje wielkopostne, zachęcamy do udziału; młodzież i dzieci będą mieć spotkania dostosowane do wieku
- na czas trwania projektu będą zawieszone wszystkie spotkania grup i diakonii parafialnych; członkowie grup mają uznać projekt za sprawę nadrzędną i wziąć w nim udział zamiast zwyczajowych spotkań
Co jest celem projektu? Przede wszystkim odbudowa osobistej relacji z Bogiem i otwarcie na działanie Ducha Świętego. Ważne jest też nabycie umiejętności ewangelizowania i odwagi dawania świadectwa słowem i czynem (w efekcie docieranie do osób niepraktykujących, poza Kościołem itd.). Owocem może być również przemyślana przebudowa duszpasterstwa parafii.

 

DOROŚLI MINISTRANCI

Dorośli ministranci?


Trudno pogodzić się z widokiem księdza „samotnego” przy ołtarzu. Posługujący do mszy to nieodłączny element naszego liturgicznego krajobrazu. Obecność ministranta jest wszak pomocą nie tylko dla kapłana, ale dla wszystkich wiernych – wystarczy wspomnieć zamieszanie i konsternację, gdy przed przeistoczeniem nie zabrzmi dzwonek, oznaczający przyklęknięcie. Minionej zimy parafianie na dwóch trasach kolędowych byli zaskoczeni, że do drzwi dzwoni ksiądz. „Bez ministranta??? A co się to stało?”
No cóż… Nie lubię być zwiastunem złych wiadomości, ale jeszcze bardziej nie lubię kłamać. Muszę więc oświadczyć wprost: sytuacja z ministrantami wygląda kiepsko. Fakt, że boryka się z tym wiele miejskich parafii, to marna pociecha. Aktualnie posługuje u nas zaledwie 19 ministrantów – na 18 tysięcy parafian… Wiem, że przeważają u nas ludzie w wieku emerytalnym, że dzieci mają wiele innych zajęć, że w ogóle religia czy wiara nie są dziś „modne”. Jednak powtórzę: sytuacja jest kiepska. Podejmowane starania nie przynoszą rezultatów. Nie pomogła ani „kampania reklamowa” w szkołach, ani agitacja na kolędzie. Nie przyciągają wspólne wyjścia czy nagrody za służbę. Przyznaję się bez bicia – powoli brakuje już pomysłów.
Oczywiście dziękuję Bogu za tych, którzy są, bo to bardzo oddani chłopcy. Widać ich zapał, chęć zaangażowania – to powód mojej ogromnej radości. Ale „braki kadrowe” dają się nam coraz bardziej we znaki. W tygodniu bywają msze czy nabożeństwa bez choćby jednego ministranta, niedzielne grupy liczą zaledwie 3-4 osoby (i jak tu np. zrobić mszę z kadzidłem?). Sytuację ratują nasi nadzwyczajni szafarze, ale to ich dodatkowe, a nie podstawowe zadanie.
Rozważamy zatem alternatywną możliwość. Chodzi o posługę dorosłych mężczyzn. Choć przyzwyczailiśmy się, że ministrantami są chłopcy i młodzieńcy, to z żadnych kościelnych przepisów nie wynika jakieś wiekowe ograniczenie. Dlaczego więc nie spróbować? W naturalny sposób byłoby to odbiciem struktury wiekowej naszej parafii. Jestem przekonany o tym, że mamy sporo mężczyzn w różnym wieku, dla których byłoby to dobrą formą przeżywania mszy – może powrotem do czasów młodzieńczych, może długo poszukiwanym sposobem zaangażowania na rzecz parafii, a może daniem dobrego przykładu troski o Kościół, trochę wzorem św. Józefa…
Drodzy panowie, podejmijcie wyzwanie. I nie ociągajcie się z decyzją. Im więcej was będzie, tym ewentualna posługa będzie mniejszym obciążeniem, a większą radością. Czekamy – i mówię to całkiem poważnie!

                                                                                                                                                                                                                                                                                                                           ks. Marcin

Zwracamy się zatem z prośbą do dorosłych mężczyzn (w każdym wieku), o rozważenie podjęcia się służby przy  ołtarzu. Wszystkich chętnych mężczyzn zapraszamy na spotkanie w każdy wtorek po Mszy św. wieczornej do zakrystii.


I KOMUNIA ŚWIĘTA W 2019 ROKU

 
I KOMUNIA ŚWIĘTA W 2019 ROKU
 
Szkoła Podstawowa nr 58  -  3.05 (piątek) -     godz. 11.00
 
Szkoła Podstawowa nr 66  -  5.05 (niedziele) - godz. 11.00
 
Szkoła Podstawowa „Omega”  -  12.05 (niedziela) - godz. 11.00

Pomóż znaleźć złodzieja!



Pomóż znaleźć złodzieja! Jeśli poznajesz osobę z filmu powiadom proboszcza lub Policję!

Podaję poniżej link do nagrań
https://www.dropbox.com/sh/qiha2o68cx4ocvp/AABJMj25wIc9XCYLsoJGnKxWa?dl=0



ŚWIADECTWA

Będziecie moimi świadkami....

 

MIŁOŚĆ BOŻA

Od niedzieli 8 kwietnia rozpoczęły się rekolekcje parafialne pod hasłem: „Wstań z kanapy”.
Podczas każdej Mszy św. w wygłoszonej nauce usłyszeliśmy o Miłości Bożej. To pierwszy z 6 tematów naszych rekolekcji. Ks. Joachim podkreślił jak ważne są 3 słowa: BÓG CIĘ KOCHA! – Słowa te wypowiadane z wiarą i nadzieją są potężną siłą, trafiają one do najbardziej ukrytej tęsknoty ludzkiego serca. Ks. Joachim mówiąc o wadze i mocy tych słów zwrócił uwagę, że spotykają się one czasem z niedowierzaniem. Dlatego też postawił pytanie każdemu z nas: co musiałby zrobić drugi człowiek, bym uwierzył, że mnie kocha? Czego od niego oczekuję? Czego oczekuję od Boga, abym uwierzył w Jego miłość? Ks. Joachim uzmysłowił każdemu z nas, że najbardziej przekonujące w miłości Bożej jest to, że Bóg po prostu jest z nami w każdej chwili życia, nieustanie. Bóg nigdy nie odwraca się od człowieka, ale zawsze jest. Bóg kocha nas bezwarunkowo i bezinteresownie oraz daje poczucie bezpieczeństwa. Jeśli Mu zaufamy nie może być w naszym życiu miejsca na lęk, bo jeśli Bóg z nami – któż przeciwko nam? Ks. Joachim podkreślił również bardzo istotną rzecz, że Bóg jest naszym kochającym Ojcem, a my, jako Jego ukochane dzieci zostaliśmy przyjęci do Jego rodziny, do rodziny braci i sióstr, gdzie każdy z nas jest ważny, dostrzegany i wysłuchany. Jednak chyba najważniejszym wyrazem miłości Boga do człowieka jest fakt, że nie zawahał się On wydać swojego Jednorodzonego Syna w ręce ludzi, na ofiarę krzyża, aby każdy z nas mógł wejść do Jego Królestwa i żyć pełnią życia w wiecznej szczęśliwości. Ks. Joachim przypomniał również o bardzo ważnej, wręcz fascynującej rzeczy – o Bożej Miłości Miłosiernej, której doświadczamy szczególnie w Sakramencie Pokuty i Pojednania. Nie ma większej miłości nad tą, którą darzy nas Bóg. Jednak jak powiedział ks. Joachim sami musimy przestać stawiać przeszkody i bariery Bożej miłości, musimy wpuścić ją do naszego życia i uwierzyć tej miłości. Takim momentem jest każda Eucharystia, w której możemy wypowiedzieć z wiarą: „Pan mój i Bóg mój”. A kiedy przyjmujemy Jezusa w komunii św., w Sakramencie Miłości winniśmy wypowiedzieć z radością: „Panie otwieram swoje serce i pozwalam byś mógł mnie kochać Swoją miłością. Dotknij mnie i przemień”.
Z tymi słowami weszłam w kolejny etap rekolekcji, które odbyły się 13 kwietnia.
Po Eucharystii ks. Krzysztof Jarczyk odwołując się do Katechizmu Katolickiego (Miłość – 1822) chciał abyśmy uświadomili sobie, że miłość jest cnotą, którą musimy w sobie wypracować, a Pan Bóg będąc Miłością jest dla nas najlepszym wzorem. Bóg uświadamia nam, czym jest prawdziwa miłość pisząc do nas miłosny list, jakim jest Pismo Święte. To właśnie w Piśmie Świętym Pan Bóg pokazuje nam jak bardzo nas kocha stwarzając z miłości świat i nas samych na Swój obraz i podobieństwo. I chociaż przez grzech, który jest zaprzeczeniem miłości człowiek odwraca się od Boga, On jest niezmienny w swojej miłości. Jego miłość jest bezgraniczna, Bóg kocha każdego człowieka takim, jaki jest, i zależy mu na zbawieniu każdego z nas. Na co dowodem jest zniżenie się Boga do poziomu człowieka poprzez wcielenie Jezusa Chrystusa, a następnie Jego śmierć na krzyżu. Pan Bóg pragnąc bliskości człowieka zawsze wychodzi mu naprzeciw i czeka na naszą odpowiedź. Bóg jest w stanie nawet zniżyć się do naszej płytkiej miłości, czego przykładem jest fragment Pisma Świętego (J 21, 15-17). Rozmowa Jezusa z Piotrem pokazuje nam 3 określenia miłości: eros (zmysłowa), filia (przyjacielska, bliska) i agape (gdy ktoś życie oddaje za drugiego człowieka). Pan Bóg kocha nas tymi wszystkimi rodzajami miłości. Ks. Krzysztof nawiązując do Ewangelii z dnia (J 6, 1-15) pokazuje nam, że Bóg troszczy się o każdą sferę naszego życia, gdyż Mu na nas zależy. On pragnie naszej otwartości na Jego miłość, odpowiedzi miłością na miłość. Ks. Krzysztof podkreślił, że miłość jest relacją, dlatego nie możemy siedzieć i czekać, tylko musimy wyjść naprzeciw Bożej miłości i pozwolić zanurzyć się w tej Miłości. Bóg daje nam narzędzia, do tego, by mógł nas objąć swoją miłością i zagościć w naszych sercach. Tymi narzędziami jest Sakrament Pokuty i Pojednania, gdzie możemy zanurzyć się w Miłości Miłosiernej, która nam przebacza. Daje nam również Eucharystię, w której pragnie być z nami aż do skończenia świata i zjednoczyć się z nami w komunii św.
 Na zakończenie ks. Krzysztof powiedział, że otwarcie się na Bożą miłość, pozwolenie Bogu na objęcie nas oraz doświadczenie tej miłości przemienia ludzkie życie. Po zakończonej katechezie spotkaliśmy się w grupach dyskusyjnych, gdzie mieliśmy wspólnie wyciągnąć wnioski z usłyszanej konferencji.
Nie bądź oporny na przyjęcie Bożej miłości, nie spotykasz się z obcymi, ale spotykasz się z Braćmi i Siostrami, a przede wszystkim z Ojcem, dla którego jesteś umiłowanym dzieckiem. Nie spotykasz się w miejscu, gdzie możesz czuć się nieswojo, ale spotykasz się w NASZYM WSPÓLNYM DOMU – DOMU NASZEGO OJCA. BRAKUJE NAM CIEBIE!                   Bożena S.

Bóg Miłości

Był czas w moim życiu, kiedy byłam oddalona od  Pana Boga. Kłopoty rodzinne, praca, zmęczenie  i dzieci, to wszystko mnie przerosło. Chodziłam wprawdzie na Msze św. w niedzielę dla spokoju sumienia. Miałam problemy z modlitwą i przystępowaniem do sakramentów. Moja przyjaźń z Bogiem zaczęła się, gdy usłyszałam słowa: „Bóg jest miłością” i że mnie kocha. Usłyszałam te słowa podczas katechezy, którą siostra zakonna, prowadziła dla mojej  5 letniej córki, przed wczesną I Komunią Świętą. Zdziwiłam się bardzo, że Bóg mnie kocha, bo dlaczego miałby mnie kochać, skoro okazałam się niewierną, słabą, leniwą, pyszną itd.
Jako pięciolatka już doświadczyłam miłości Jezusa, gdy przyjęłam wczesną pierwszą Komunię Świętą. Starałam się pokochać Jezusa i odprawiłam 9 pierwszych piątków miesiąca.
A jednak – słowa katechetki, że Bóg mnie kocha przypomniały mi doświadczenie miłości Jezusa podczas mojej I Komunii Świętej - tak, że potem słuchałam pilnie wszystkich nauk katechetki. Przystąpiłam razem z córką do spowiedzi  i Komunii Świętej i postanowiłam również odprawić z córką 9 pierwszych piątków miesiąca. Przez to wydarzenie przekonałam się, że Bóg Miłosierny  ma różne sposoby, aby odnaleźć zabłąkana owcę. Od tego momentu moje życie się zmieniło. Starałam się nie zerwać więzi z Bogiem. To doświadczenie, że Bóg jest wierny w swojej miłości skłoniło mnie do comiesięcznej spowiedzi i częstej Komunii Świętej. Starałam się, by móc co niedzielę przyjmować Jezusa w Komunii Świętej. Dzięki temu Jezus udzielał mi łaski, że mogłam lepiej pracować i bardziej kochać swoich bliskich. Przyjęłam Jezusa jako Pana i Zbawiciela. Patrząc na radość i miłość z jaką ludzie uwielbiali Jezusa, uwierzyłam w Jego żywą obecność.                                                      Marysia


10 lat temu uczestniczyłam w pielgrzymce do Włoch. Był to już mój kolejny pobyt w tym pięknym kraju. Zwiedzanie go dostarczyło ogromu przeżyć religijnych. Naszym opiekunem duchowym był ks. Piotr Kędziora, który zachęcił nas do wstąpienia do Bractwa Adoracji  Najświętszego Sakramentu. Postanowiłam zapisać się do tej szczególnej diakonii, bo związanej z pogłębianiem i umacnianiem wiary. Pierwsza moja adoracja rozpoczęła się w miesiącu wrześniu 2007r. Trwa do tej pory, czyli        11 rok. Tylko jedna godzina w tygodniu ( może ich być więcej) to tak niewiele, a przynosi niesamowite chwile spędzone w bliskości z BOGIEM – NASZYM największym PRZYJACIELEM, który jest WSPARCIEM w trudnych momentach życia. Modlitwa w ciszy przed TABERNAKULUM wiele razy pomogła mi pokonać smutek i przynieść radość. Wiem to dzisiaj, że nie ma nic cenniejszego niż duchowa więź z JEZUSEM, JEZUSEM, którego nie widzę, ale czuję JEGO obecność w moim codziennym życiu. Każdemu polecam adorować JEZUSA w NAJŚWIĘTSZYM SAKRAMENCIE poprzez modlitwę w ciszy i w skupieniu. Adorować NAJUKOCHAŃSZEGO ZBAWICIELA, który z miłości ku ludziom dzień i noc przebywa w NAJŚWIĘTSZYM SAKRAMENCIE.

„Owocem zaś ducha jest: miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność, łagodność, opanowanie” (Ga22-23).

W styczniu br. uczestniczyłem rekolekcjach Katolickiej Odnowy w Duchu Świętym Archidiecezji Katowickiej. Po raz kolejny usłyszałem zdania „Dobrze ze jesteś” oraz „Drogi jesteś w moich oczach, ja cię miłuję”; i po raz kolejny poczułem się bardziej kochany i bardziej potrzebny.
Bo „Być w sercu Kościoła” jak brzmiało hasło rekolekcji, to pragnąć coraz głębszej relacji z Bogiem i spotykanymi ludźmi. To współpraca z Duchem Świętym dla wzrostu tego co Bóg i inni w nas cenią czyli wymienionych wyżej Jego Owoców. Nie zawsze potrafię dzielić tymi owocami, ale ufam że dobry Bóg przebaczy mi chwile gdy emocje były silniejsze od dobrych chęci,
Przyjąłem również podczas jednej z konferencji wskazówkę na moją dalszą drogę przez codzienność – przezwyciężać strach i zrobić krok zgodny z planem Boga. A wtedy Bóg mi pomoże, tak jak osuszył koryto Jordanu gdy zgodnie z Jego Wolą Izraelowi przyszło je przekroczyć lub Morze Czerwone gdy Mojżesz wyprowadzał lud z Egiptu.
W drobnych sprawach już doświadczyłem Jego pomocy. Np. poprzez niespodziewany i bezinteresowny prezent od kolegi (w postaci gitary), gdy zastanawiałem się czy spróbować poprowadzić śpiew podczas Eucharystii wspólnotowej.                                                                                                                           Darek, Wspólnota Modlitewna Odnowy w Duchu Świętym
 
Jezus moim Królem

Na Szkole Animatora słuchaliśmy homilię Księdza Arcybiskupa Marka Jędraszewskiego. Wspomniał scenę ewangeliczną o przesłuchaniu Jezusa przed Piłatem, który pyta Go o to czy jest królem oraz o Jego królestwo. Jezus odpowiedział Piłatowi, że: „ Królestwo moje nie jest z tego świata..” (J 18,36). Rozważając te słowa ksiądz arcybiskup powiedział, że Królestwo Jezusa „nie jest z tego świata”, ale „dla tego świata”. Słowa te zapadły mi w serce i bardzo mnie poruszyły. Przybliżyły mi  pojęcie Jezusa jako mego Króla.. Wdzięczna jestem Bogu za to doświadczenie wiary.                                                                                                                                                                                                                                   Maria

Moja Adoracja

Do Bractwa Adoracji Najświętszego Sakramentu należę od paru miesięcy. Wcześniej lubiłam (i nadal lubię) wchodzić na modlitwę do każdego napotkanego kościoła. W niektórych, Najświętszy Sakrament jest wystawiony przez cały dzień. To są krótkie modlitwy, kilkuminutowe. Dzisiaj jedna godzina adoracji wydaje się za krótka na spotkanie z Bogiem pod postacią chleba  w Tabernakulum.    
W wyobraźni widzę Pana Jezusa stojącego na stopniach ołtarza  z wyciągniętymi ramionami. Widzę jego kochające, piękne oczy i uśmiechniętą twarz. Zaprasza, aby się zbliżyć jak do kogoś najbliższego, kogo się kocha i z radością położyć głowę na Jego ramieniu. Tak mówił do św. Faustyny Kowalskiej: „ Oprzyj głowę swoją o ramię moje i odpocznij, zaczerpnij siły. Ja jestem z Tobą.” Jezus pragnie naszej obecności i naszej modlitwy uwielbienia i miłości. Nie tylko wtedy gdy czegoś potrzebujemy. Bo jak mówi przysłowie „jak trwoga to do Boga”
Skarżył się św. Małgorzacie Marii Alacoque  z Paray le Monial: „ Oto Serce, które tak bardzo ludzi ukochało, a które otrzymuje od wielu, nawet od tych najbardziej umiłowanych, tylko oziębłość i niewdzięczność”.
Jak dobrze, że przez cały dzień nasz Zbawiciel nie jest sam, że są osoby czuwające na modlitwie. Miłość i czułość do Pana  przychodzi w ciszy przed Tabernakulum.                          L.G.

Każdego roku, gdy przychodziła pora kolędy otwierały się drzwi i na korytarz wychylały się głowy sąsiadów oczekujących wizyty księdza. Wymienialiśmy wtedy okolicznościowe uwagi na temat usłyszanego dzwonka ministranta, albo spekulowaliśmy, który tym razem kapłan nas odwiedzi.
Podczas ubiegłorocznej kolędy ksiądz Proboszcz zasugerował mi, byśmy spróbowali  przeżyć taki czas we wspólnocie „korytarzowej” i zobowiązał mnie do zaproponowania tego sąsiadom.
W pierwszej chwili wydawało się to proste, ale gdy zbliżał się czas tegorocznej kolędy wszystko się we mnie sprzeciwiało, by pukać do kolejnych drzwi i przekonywać sąsiadów do „korytarzowego” świętowania odwiedzin kolędowych.  Westchnęłam do Ducha Świętego, aby działał  w tej sprawie i kiedy już uzgodniliśmy wspólnie z mężem propozycję organizacji, wyruszyłam  do sąsiadów.
Co za radość! Każdy wyraził zainteresowanie i bardzo szybko ustaliliśmy czym kto może służyć.
Wkrótce na korytarzu znalazł się stół przykryty białym obrusem, udekorowany świątecznie wraz z krzyżem i świecami. Pojawiły się wypieki – dary każdej rodziny, kawa i herbata.
Ksiądz pobłogosławił każdą rodzinę i jej domostwo, a potem zasiedliśmy przy wspólnym stole. Czas upływał, a ani nam, ani księdzu, /na którego czekały następne rodziny/ nie chciało się kończyć miłego i radosnego biesiadowania.                                                                                                                                                                                                                  Małgosia     

Na początku było Słowo,
A Słowo  było u Boga,
I Bogiem było Słowo… ( J1,1)

W rozważaniach ksiądz powiedział „Słowo to Pan Jezus Chrystus Bóg, który stał się człowiekiem i pozostał między nami”. Tak Panie Jezu tu w tym Tabernakulum jesteś z nami.
Do 40 roku życia byłam jak przeciętny chrześcijanin. Zajęta pracą, domem, serialami TV … Każdą niedzielę chodziłam na Mszę św., ale na modlitwę, Biblię nie było czasu. Mój mąż wyjechał za granicę. Miałam czas. Zaczęłam się modlić, jeździć na rekolekcje, szukałam Boga. To co było najtrudniejsze to przyjmowanie komunii (dawniej przyjmowałam tylko podczas Świąt Bożego Narodzenia i Wielkanocy).
W pewnym dniu, byłam na mszy podczas komunikowania, tłumaczyłam się w swoim sumieniu, że nie mogę przyjąć, bo jestem niegodna. Od spowiedzi minęły dwa tygodnie, a ja na pewno czymś zgrzeszyłam, kogoś obraziłam, zdenerwowałam się  itd…
Wtedy od ołtarza przeszedł obok mnie Pan Jezus i usłyszałam „dlaczego nie przyszłaś”. Ksiądz zamykał Tabernakulum już było za późno.
Panie Jezu Ty tu jesteś i czekasz na mnie, pomyślałam i od tego dnia chodzę co miesiąc do spowiedzi i przyjmuję komunię na każdej Mszy.
W roku 2005 chciałam coś więcej zrobić dla Pana Jezusa i zapisałam się do Bractwa Adoracji. Po pracy ta godzina adoracji była mi chwilą odpoczynku przy Bogu.
Pamiętam z dzieciństwa mały kościół parafialny w mojej rodzinnej miejscowości, a w nim w centralnym miejscu Tabernakulum przyozdobione kwiatami, ogrodzone barierkami. Miejsce bardzo wzniosłe, bo tam był Pan Jezus przed którym zawsze należało uklęknąć.
Czasy się zmieniają.
Ucieszyło mnie to, że w naszym górnym kościele Tabernakulum zostało przeniesione w centralne miejsce. Pomyślałam, wchodzący do kościoła zauważą Cię Panie Jezu i oddadzą Ci należytą cześć.
Panie Jezu Ty tu jesteś, a ja przychodzę do Ciebie, powtarzam na adoracji i na Mszy.
Panie Jezu Ty tu jesteś nawet gdy wszyscy idą spać i gaśnie czerwona lampka nad Twoim Tabernakulum.  Panie Jezu ja wiem, że Ty tu jesteś.        
ZF

Łaski płynące z Duchowej Adopcji

Pragnę podzielić się świadectwem jak Maryja działa w moim życiu. Rok temu dowiedziałam się od mojej siostry, że modli się za dziecko adoptowane duchowo. Postanowiłam też modlić się, nie wiele wiedząc o Duchowej Adopcji. Zrobiłam prywatnie przyrzeczenie odmawiając codziennie Ojcze nasz i 10 Zdrowaś Maryjo, a codzienną dodatkową modlitwę układałam własnymi słowami. Po pewnym czasie zauważyłam, że wprowadziła mnie w radość i pokój serca, a gdy minęło 9 miesięcy cieszyłam się, urodziło się dzieciątko, które było zagrożone w łonie matki dzięki mojej modlitwie.
W tym roku Maryja zaprowadziła mnie na rekolekcje Duchowej Adopcji, gdzie dowiedziałam się, jak wielkie jest to dzieło Matki Bożej Częstochowskiej i jak bardzo zależy Jej na każdym ludzkim życiu, a zwłaszcza bezbronnym. Po powrocie z rekolekcji w naszym kościele w Święto Życia odbyło się uroczyste zaprzysiężenie Duchowej Adopcji i wobec kapłana wraz ze wszystkimi kandydatami złożyłam przyrzeczenie. Do dodatkowych postanowień dodałam czytanie codziennie Pisma Świętego. Bałam się, że nie podołam, bo miałam z tym problem tłumacząc, że nie mam czasu, albo nic nie rozumiałam. Na początku pilnowałam się, aby codziennie przeczytać chociaż kilka słów. Po kilku miesiącach zauważyłam, że sama sięgam po Pismo Święte i Bóg przemawia do mnie przez swoje Słowo.
Dzisiaj dziękuję Maryi za wszystkie dary, które otrzymałam za Jej wstawiennictwem. Codziennie rano przypomina mi o modlitwie za dziecko adoptowane.
Zachęcam wszystkich do Duchowej Adopcji, a Matka Boża obdarzy Cię darem modlitwy, pokojem serca, miłością i radością.
Bogusława

Czyszczę Dom Boży

Gdy powstała Diakonia Porządkowa, włączyłam się w tą grupę ludzi, którzy w każda sobotę po porannej mszy sprzątają kościół. Od początku chętnie angażuje się i czyszczę Dom Boży. Uważam, że jest to zaszczytne zajęcie, tym bardziej, że mieszka tu mój Pan Jezus Chrystus, który wyświadczył mi wiele łask. Umarł za mnie, abym nie zginęła, a miała życie w obfitości. Ta służba w Kościele jest namiastką tego, co mogę ofiarować memu Panu.                                                                                                                                                                Krystyna W.
 
Diakonia porządkowa spotyka się w każdą sobotę o godz. 7.30
 
Misja

Misją Klubu Inteligencji Katolickiej jest uczestnictwo we wspólnotowym rozpoznawaniu Mądrości Bożej oraz konsekwentne realizowanie woli Bożej dzięki wzmocnieniu Bożym Miłosierdziem. Działalność misyjna Klubu jest realizowana przez:  spotkania, prelekcje, Krąg Biblijny, Rekolekcje, Dni Skupienia, pielgrzymki, Dni Kultury Chrześcijańskiej, filmy. W czasie ostatnich rekolekcji w Kokoszycach  utkwił mi w sercu temat przebaczenie. „Jeżeli nie przebaczycie swoim bliźnim, to i Ojciec wam nie przebaczy”. Wgłębiając się w sens słów Bożych przytoczonych z Pisma Świętego, mogłem zauważyć, że jest to recepta na nasze życie, na moje życie. Od postępowania według tego wskazania, zależy szczęście, radość, uprzejmość, empatia. Wiele razy sam doświadczyłem  sens Słów Bożych. Gdy doznałem obrazy, zniewagi, nie z własnej winy, czy nawet z własnej winy i trzymałem  ten problem  w sercu, to zawsze na sercu miałem jakby położony ciężki kamień. Ciężko było oddychać, ciągle problem powracał w myślach, głowa ciężka, nic się  nie układało w zamierzonym planie, bałem się spotkania z drugą osobą .  Z chwilą przebaczenia z głębi serca wszystko przeminęło, jakby lekki ciepły powiew wiatru przeniknął od głowy, aż po stopy i zmył wszystko. Takie samo odczucie miałem, gdy sam obraziłem drugą osobę, a potem  przeprosiłem ją  wchodząc we wspólną relację. Przełamać własne ego jest bardzo trudno, bo zawsze wydaje się, że to ja mam rację, a inni się mylą i są winni. Gdy kieruję się równocześnie wolą, sercem i rozumem to wydaje się to bardzo proste i praktyczne.  Każdemu życzę takiego doznanie lekkiego ciepłego powiewu wiatru, który przenika od głowy, aż do stóp i zmywa wszystkie nasze problemy, pod warunkiem, że sercem przebaczymy cudze winy, a za nasze przeprosimy. Działalność KIK-u jest kierowana, dla wszystkich parafian, dlatego zapraszamy zwłaszcza na Krąg Biblijny, bo tam jest rozważane Słowo Boże.                                                                                                                                                            Jan Mikos
 
 
Służba w Diakonii Liturgicznej
 
Wypowiadanie się na głos, dla większej grupy osób, ale stojąc wśród tłumu, jest w miarę proste. Zgromadzeni tuż obok ludzie są dla mówiącego podporą. Inaczej jest, gdy trzeba z tego tłumu wystąpić i stanąć całkiem osobno. Już nie tak łatwo się odezwać. Stoi się w pojedynkę, jest się podenerwowanym, czuje się tremę. Z takimi odczuciami utożsamiam się całkowicie. Kiedyś zaproponowano mi, by śpiewać psalm w czasie Eucharystii. Zaśpiewałam. Potem poszłam na spotkanie diakonii liturgicznej. Służba w tej grupie polega na tym by czytać Słowo Boże, śpiewać psalm w czasie Eucharystii. Bóg obdarował mnie darem dobrego głosu. Służę więc swoim głosem. Kiedy w czasie Eucharystii wychodzę by śpiewać psalm, bądź czytać Słowo Boże, ciągle odczuwam tremę i jestem podenerwowana. Jedynie myśl, że robię to dla Jezusa, dodaje mi odwagi by „wyjść” z tłumu i stanąć w pojedynkę, aby służyć w mojej wspólnocie parafialnej.
Czytelniku, jeżeli Bóg obdarował Cię darem dobrej dykcji, dobrym głosem i chcesz nim służyć dla swojej parafii, przyjdź na spotkanie Diakonii Liturgicznej. Spotkania odbywają się w drugi czwartek miesiąca o godz.18,45. Zawsze jednak według ogłoszeń parafialnych.                                                                                                                          Maria
 
Diakonia Liturgiczna spotyka się w drugi wtorek m-ca o godz. 18.45 w kaplicy św. Jóżefa
 
Duch św. w moim życiu

Po przejściu na emeryturę chciałam być przydatna w jakimś dobrym celu tzn. być w Kościele i rozwijać się.
Długo nie czekałam, bo gdy pojechałam do Czestochowy  zaproszona przez Olę  z grupy Odnowy w Duchu Świętym
Poczułam,  że to jest Kościół żywy uwielbiający Boga żywego. Nauczyłam się rozważania słów Ewangelii, uwielbiania Boga i oddawania się pod działanie Ducha Świętego, który we wszystkim pomaga i naucza. Przeżyłam seminarium Odnowy w Duchu Świętym po którym doświadczyłam mocnego wylania Ducha Św.  Inaczej spojrzałam  na moją rodzinę i obowiązki wobec niej.  Poczułam ,że pełnię wole Boga przez jeszcze większe obowiązki, które przyszły do wykonania. Czuję do tej pory, że Duch Świety, którego przyjęłam podczas modlitwy  przygarnął mnie, wzbudził wiekszą wiarę, nadzieje i miłość. ….Przybywaj Duchu Święty i przemieniaj nasze życie, trudne sytuacje rozwiązuj i wyprowadzaj z nich  dobro. Wspieraj i prowadź do świętości.                                                                                                                                                                                                                                   Maria O.
 
Spotkania Odnowy w Duchu św. w każdy poniedziałek o godz. 18.45 w salce nr 2.
 
Znaleźć nową rodzinę
 
Kiedy ks. Proboszcz zachęcał do sprzątania kościoła, te słowa dotknęły mnie i stanęłam do pracy. Znalazłam nową rodzinę, w której się odnalazłam. W każdą sobotę rano myślę o obowiązku względem Kościoła, czuję się potrzebna i radosna. Chociaż nie zawsze mogę przyjść, to myślę o tym i jestem duchowo związana. Moje życie w Kościele zaczęło się rozwijać też w różnych grupach, w których na ile mogę chłonę każde dobro, i jest mi w tym dobrze.           Maria
 
Diakonia porządkowa spotyka się w każdą sobotę o godz. 7.30   
 
Moja adoracja...
 
Przed kilkunastu laty ksiądz Chromy, nasz ówczesny wikary, ogłosił, że powstaje nowa grupa parafialna adorująca Jezusa ukrytego w Najświętszym Sakramencie. Ucieszyłam się, że znaleźli się chętni ludzie, dzięki , którym kościół będzie otwarty w tygodniu. Będąc osobą dość zapracowaną nie brałam pod uwagę swojego udziału w tej grupie. Dojrzewałam do decyzji parę lat. Stało się to po tym, kiedy na nowo odkryłam, że na Mszy Św. muszę uczestniczyć nie tylko powierzchownie, myśląc kiedy się wreszcie skończy, ale umysłem i sercem. W dzisiejszej Ewangelii jest mowa o uczcie i zaproszonych gościach weselnych. Niektórzy zlekceważyli zaproszenie Pana i w ogóle nie przyszli, a jeden z nich przyszedł, ale nie ubrał stroju weselnego. Adoracja Pana Jezusa w tabernakulum stała się dla mnie jedną z okazji, aby przyjąć od Boga strój weselny i coraz bardziej przyoblekać się w Chrystusa czyli współpracować z łaską, którą od Niego otrzymuję, poprzez uczynki miłości i miłosierdzia. Pozdrawiam              K.Szuba

Spotykamy w I czwartek m-ca na Mszy św. o 18.00, potem spotkanie w salce nr 1.

Zgromadzeni na modlitwie z Panem Swym…

Należę do Żywego różańca. W sobotę 7 października, uczestniczyłam w Archidiecezjalnej Pielgrzymce Żywego Różańca, wspólnot modlących się na różańcu i Bractwa Szkaplerznego. Spotkanie miało miejsce w Archikatedrze Katowickiej, naszym lokalnym „wieczerniku”. Dlaczego właśnie teraz tak nazwałam tę świątynię? Otóż jak śpiewaliśmy w pieśni „Zgromadzeni na modlitwie z Panem swym, w Wieczerniku jak kiedyś Piotr i Jan…” czułam wspólnotę kościoła zgromadzoną w imię Jezusa, dla Maryi i ku Jej czci. Ona była z nami obecna, tak samo jak kiedyś w Wieczerniku ze wspólnotą Apostołów, z tworzącym się kościołem.
Wspominaliśmy 300 rocznicę koronacji obrazu Matki Bożej Częstochowskiej, oraz 100 lecie objawień w Fatimie. W czasie homilii ks. Arcybiskup Wiktor Skworc między innymi wspomniał o wezwaniu z Fatimy do odmawiania różańca i do pokuty. Słowa, które powiedział, iż ”nasza pokuta to ofiara z wypełniania religijnych i codziennych obowiązków”, utkwiły w mym sercu.
Teraz wiem, że miałam tam być, aby to usłyszeć.                Maria
 
Spotkania w ostatni czwartek m-ca na Mszy św. o godz. 18.00     

Moja OAZA...

Paweł - W oazie jestem od około 2 lat. Byłem z początku niechętny, żeby do niej wstąpić. Jednak po namowie księdza i koleżanki z klasy postanowiłem to uczynić. W oazie najbardziej podoba mi się to, że wspólnie z innymi młodymi ludźmi mogę rozważać słowo Boże i dzielić się wiarą. Polubiłem także bardzo charakterystyczną dla oazy modlitwę, zwaną Namiotem Spotkania, w którym poprzez rozmyślanie nad fragmentem Pisma Świętego można budować relację z Panem Bogiem przez Chrystusa w Duchu Świętym. Bez uczestnictwa we wspólnocie, choć da się to zrobić, to jednak trudniej rozwijać swoją wiarę.
Dominika – Dla mnie oaza, czyli Ruch Światło-Życie bardzo dużo dała. Zaczęłam pojmować o co tak naprawdę chodzi w wierze katolickiej, oraz bardziej doświadczam Boga w swoim życiu. Najbardziej na naszych spotkaniach porusza mnie Namiot Spotkania, bo mogę porozmawiać z Bogiem w ciszy, sam na sam.

Czekamy na Was w każdy piątek, po Mszy św o 18.00. Zapraszamy!

Diakonia Słowa - świadectwo

Przynależność do Diakonii Słowa daje mi możliwość robienia czegoś dobrego bezinteresownie - pisania tekstów do gazetki parafialnej, oraz pogłębiania swojej wiedzy na rozmaite tematy religijne. Dzięki spotkaniom naszej grupy poznałam wspaniałych ludzi, którzy wyznają te same wartości co ja, mają tę samą pasję - pisanie, i w dodatku mieszkają na tym samym osiedlu! Każdy z nas jest inny, jesteśmy w różnym wieku, lecz w Bogu jesteśmy rodziną i każdego dnia modlimy się za siebie nawzajem. Cieszę się ogromnie, że poprzez Diakonię Słowa mogę, robiąc to co lubię, służyć Bogu i ludziom. Gdzieś w głębi serca czuję, że dzięki tej służbie Bóg w godzinie śmierci spojrzy na moją grzeszną duszę trochę łaskawiej...     Agnieszka Kołowicz
 
Spotkania Diakonii Słowa wg ogłoszenia.

Moja OAZA...
 
Agnieszka S.: Oaza – to miejsce dla mnie wyjątkowe, miejsce gdzie mogę być w stu procentach sobą. Na oazę chodzę już 3 rok, zaczęłam pod koniec 3 klasy gimnazjum. Nie byłam jeszcze na rekolekcjach oazowych, ale może w przyszłości pojadę. Mimo tego, że nie byłam, oaza to dla mnie wyjątkowa wspólnota, wspólnota ludzi, którzy są podobni, mają podobne priorytety, wyznają w życiu podobne wartości. Tutaj nikt nikogo nie ocenia, a każdy daje wspólnocie coś co ma najpiękniejsze – siebie. To na oazie poznałam wspaniałych ludzi, zwłaszcza jedną, bliską mi osobę. Jak przychodzę na oazę to zapominam, odcinam się od problemów dnia codziennego, obowiązków, natłoku zadań i robię coś dla swojej duszy, coś co procentuje. Nie żałuję ani jednej godziny tutaj spędzonej, ani jednej chwili, bo każda z nich coś we mnie „zostawia”, coś co może kiedyś wyda, albo już wydało owoce.  Spędzamy wspólnie chwile, nie tylko w piątki, na spotkaniach formacyjnych, ale również na ognisku, wspólnych wieczorach filmowych czy innych organizowanych spotkaniach. Zapraszam Cię na OAZĘ. Przyjdź i otwórz się na Boga, a nie pożałujesz!
Agnieszka D.- Oaza to dla mnie doświadczenie prawdziwej miłości, a szczególnie podczas wakacyjnych rekolekcji. Czas rekolekcji oazowych to idealnie zorganizowane 15 dni, podczas których bardzo wiele się zmienia. Sama w tym czasie odkrywam swoje życiowe priorytety, odnajduję rozwiązania problemów, a do tego codziennie doświadczam łaski Boga.
 
Czekamy na Was w każdy piątek, po Mszy o 18:00. Zapraszamy!

Poświęcony czas


Aby służyć w diakonii porządkowej, wydawało mi się, że to nie dla mnie. Jestem osobą pracującą zawodowo i cały tydzień mam bardzo zajęty. Sobota jest dniem, w którym mogę odrobić w domu zaległości i nie tracić czasu na jakieś inne rzeczy. Niech to robią osoby, które nie pracują i mają w sobotę rzeczywiście wolne. Tak myślałam do chwili pewnego zdarzenia.
Otóż miałam załatwić ważną sprawę wspólnie z moją koleżanką, która należy do diakonii porządkowej.
Zaproponowałam, że spotkamy się o 11,00, bo myślałam, że sprzątanie naszego kościoła to już tyle potrwa. Tymczasem koleżanka mi mówi, że możemy spotkać się już o godz. 9,00, gdyż kościół sprzątają około godziny. Zaczynają po porannej Mszy, a więc o godz. 7,30  a kończą gdzieś w granicach godziny 8,15 do 8,45. Ten fakt sprawił, że jednak rozważyłam możliwość poświęcenia około godziny tygodniowo, aby sprzątać mój kościół. Chodzę w soboty rano na Mszę św. a więc wystarczy po Mszy zostać na chwilę i sprawa załatwiona. Po kilku takich sobotach na próbę, zostałam członkiem diakonii porządkowej. I nie żałuję, a poświęcony czas, wraca do mnie w inny sposób.                Maria

Z Tysiąclecia do chóru „Dei Patris”

Nie ukrywam, że lubię śpiewać. Kiedy więc zdecydowałam się chodzić na próby naszego parafialnego chóru nie myślałam wtedy, że tak pokocham zespołowe śpiewanie. Wyjątkowym dla mnie przeżyciem było jak pierwszy raz zaśpiewałam w chórze, w gronie tych cudownych ludzi. Tak, miałam na sobie „gęsią skórkę”.
Nasza Dyrygent pani Aldona nie tylko uczy nas pięknego, zespołowego śpiewu, ale też zwraca nam uwagę - Komu śpiewamy? Bogu! A wtedy i inna koncentracja, i skupienie i inny sposób odbioru na próbach i występach chóru. A ja osobiście odbieram to jako pogłębienie mojej wiary. Gdybyś zatem miała lub miał ochotę być tym gronie ludzi, to Cię serdecznie zapraszam.                                                                                                                                                                                                                                     Danuta
Próby i zapisy do chóru:    w każdy poniedziałek  w godz. 17:00 – 19:00

Moja OAZA...

Magdalena: Na tak zwanej oazie jestem od niedawna, ale już odczułam na spotkaniach bliskość Boga. Dzięki wspólnemu czytaniu Biblii i omawianiu konkretnych fragmentów, lepiej rozumiem wiarę. Fascynuje mnie to, jak ludzie mogą interpretować Pismo Święte. Uważam, że Ruch Światło-Życie pomaga nam rozwinąć swoją duszę i zbliżyć się do Pana.
Monika: Chodzę na oazę dopiero od roku, ale mogę polecić ją każdemu. Jeśli myślicie, że tutaj ludzie odmawiają tylko różaniec to muszę Was zaskoczyć. Głównym zajęciem oazy jest szerzenie miłości i dobrego postępowania. Na spotkaniach poznajemy wartościowych ludzi, dzielimy się przeżyciami i problemami, często otwieramy się przed innymi, pogłębiamy wiarę i wiedzę chrześcijańską. A we wszystkich tych działaniach odkrywamy jawną obecność Chrystusa. Nie widujemy się jednak tylko w piątki. Oglądanie filmów, wizyty w obiektach rozrywkowych, pielgrzymki i zabawy jednoczą nas dodatkowo. Ale nic się nie stanie jeśli kiedyś nie będziecie w nich uczestniczyć. Zapomnieniem o problemach, spokojem ducha i dobrym nastrojem, który jest dla mnie nieodłącznym elementem oazy, chciałabym się z Wami podzielić.
Czekamy na Was w każdy piątek, po Mszy o 18:00. Zapraszamy!
 
Co mi dało uczestnictwo we wspólnocie Duszpasterstwa Małżeństw.

Jak prawie dziewięć lat temu wspólnie z żoną zaproponowaliśmy ks. Proboszczowi utworzenie w parafii grupy Duszpasterstwa Małżeństw nie przypuszczałem jak ważna dla mnie osobiście będzie to grupa. Pomysł na spotykanie się w grupie małżonków zrodził się z naszej potrzeby serca oraz z rozmów z innymi małżeństwami w parafii, które chciałyby pogłębić swoje relacje z Bogiem a także relacje z innymi parami starającymi się na co dzień pielęgnować sakrament małżeństwa.  Nie wiadomo dlaczego, ale Pan Bóg tak właśnie wymyślił funkcjonowanie świata, że najpełniej można odkrywać Boga we wspólnocie.
„Bo gdzie są dwaj albo trzej zebrani w imię moje, tam jestem pośród nich” (Mt 18, 20)
Z perspektywy tych dziewięciu lat mogę powiedzieć, że bycie we wspólnocie, to bardzo ważna rzecz – nie tylko ze względu na wartości duchowe, ale także te przyziemne i czysto ludzkie. Jeżeli ma się okazję do podzielenia się codziennymi problemami, do wymiany poglądów i doświadczeń, jeżeli można wspólnie świętować przy stole, wspólnie wyjechać na rekolekcyjny weekend, wspólnie obejrzeć ciekawy film i o nim podyskutować czy wspólnie wyjść do teatru – to łatwiej odnaleźć się później w codziennym życiu i funkcjonować w świecie, który nie zawsze żyje wartościami dla nas bliskimi. Trzeba jasno zaznaczyć, że wspólnotę tworzą ludzie ale także duszpasterz. My mieliśmy to szczęście, że przez ponad siedem lat opiekował się nami ks. Marek, który przez swoje zaangażowanie, bezpośredniość i otwartość sprawił, że czujemy się dzisiaj trochę jak jedna rodzina.  Jak wspomniałem wspólnotę tworzą ludzie wraz ze swoimi wadami i słabościami – dlatego też bycie we wspólnocie uczy kompromisów i tolerancji oraz otwartości na potrzeby innych. Wielką wartością jest to, że w trudnych chwilach można liczyć na Wspólnotę.
Doświadczyłem tego w sposób szczególny w czasie, gdy zachorowała moja żona. Jestem przekonany, że modlitewne wsparcie wspólnoty, którego doświadczaliśmy w tym trudnym czasie pozwoliło mi i całej mojej rodzinie zachować spokój i ufność w Boże prowadzenie. Wiem, że gdy żona odchodziła z tego świata w kaplicy na probostwie członkowie wspólnoty pełnili modlitewne dyżury. Może dlatego Pan Bóg dał Jej łaskę odejścia po przyjęciu Komunii Św.,  w godzinie miłosierdzia - w Święto Matki Boskiej Miłosierdzia. Po śmierci Maryli otrzymałem od naszej wspólnoty wspaniały dar – Msze św. Gregoriańskie w intencji mojej żony. Dlatego jestem osobiście przekonany, że Marylka cieszy się teraz oglądaniem Boga w niebie.  
                                                                                                                                                                                                                                                            Bogusław Bernad
Spotkania Duszpasterstwa Małżeństw odbywają się w drugi i ostatni poniedziałek miesiąca o godz. 20.00.

Nie z potrzeby serca, lecz z poczucia obowiązku.

Nigdy nie lubiłam pisać (przedmioty ścisłe to moje hobby), ale gdy mimo apeli było bardzo mało chętnych do pracy w Diakonii Słowa, zgłosiłam się do pomocy. W niedzielę usłyszałam fragment listu św. Pawła do Rzymian: „Nikt z nas nie żyje dla siebie …”. Może więc to dla Ciebie Jezu się zgłosiłam?                                     D.M.
 
Spotkanie Diakonii Słowa odbywa się wg ogłoszeń.
 
Darowany dług

Na spotkaniu Odnowy w Duchu Świętym gdy rozważaliśmy fragment Ewangelii Św. Mateusza, (Mt 18,21-35), Bóg przemówił do mnie szczególnie w słowach: „Pan ulitował się nad tym sługą, wypuścił go i dług mu darował”. (Mt 18,27). Uświadomiłam sobie wówczas jak wiele Bóg mi daruje w czasie sakramentu pokuty. Po odejściu od konfesjonału jestem radosna, spokojna wewnętrznie, wydaje mi się, że chodzę kilka centymetrów nad ziemią, gdyż Jezus uwalnia mnie od ciężaru grzechu, okazuje miłosierdzie, lituje się nade mną, daruje tyle win i to bezwarunkowo.  
Proszę Miłosiernego Boga, aby ten stan trwał jak najdłużej, abym nie ulegała słabościom i pokusom. Wiem, że umocnienie daje mi między innymi uczestnictwo w cotygodniowych spotkaniach Odnowy w Duchu Świętym.            Maria

Spotkania Odnowy w Duchu św. w każdy poniedziałek o godz. 18.45 w salce nr 2.

Od wakacji w Chorwacji  do chóru „Dei Patris”

W czasie wakacji w słonecznej Chorwacji dwukrotnie byłem na mszy świętej w różnych kościołach. Bóg tak chciał, że za każdym razem mszy towarzyszyły niewielkie chóry parafialne. Pomyślałem wtedy, że albo Chorwaci są aż tak rozśpiewanym narodem, albo też jest to widoczny znak prosto z Góry. Tak czy inaczej uznałem, że skoro oni mogą, to i ja chcę zacząć służyć Bogu i ludziom wielbiąc Pana głosem.
Po powrocie okazało się, że same chęci mogą nie wystarczać, bo zarówno w mojej dużej parafii, jak i w innych sąsiednich kościołach chórów parafialnych nie ma. Na szczęście dowiedziałem się o „Dei Patris” na Tysiącleciu i po rozmowie telefonicznej z gatunku: „Ale ja nigdy wcześniej nie śpiewałem,… mam 31 lat – może to za późno, a może raczej za wcześnie?… Nie potrafię śpiewać z nut…,” przyszedłem na swoją pierwszą próbę. Od razu uderzyły mnie dwie rzeczy: serdeczna atmosfera i otwartość dla nowych osób oraz profesjonalizm połączony z odpowiednim podejściem Pani dyrygent. Pierwszą pieśnią, którą przy mnie ćwiczyli była „Gaude Mater Polonia” - najpierw próbowali w poszczególnych głosach, aż wreszcie zaśpiewali wspólnie.
Poczułem tylko potężne ciarki na plecach i wiedziałem już, że odnalazłem właściwe miejsce.            Marek

Próby i zapisy do chóru w każdy poniedziałek  w godz. 17:00 – 19:00 w salce.

Moje spotkanie z Panem Jezusem

Przyjmując zaproszenie do Bractwa Adoracji Najświętszego Sakramentu otrzymałam możliwość osobistego spotkania z Panem Jezusem. Ta jedna godzina spędzona przed tabernakulum pozwala mi się wyciszyć i spojrzeć inaczej na otaczającą rzeczywistość. Mogę modlić się i milczeć. Powiedzieć Jezusowi o tym co mnie cieszy lub smuci.
Bardzo często po takim spotkaniu wychodząc z kościoła wydaje mi się, że problemy zmalały, a ja czuję potrzebę uśmiechnięcia się do każdej napotkanej osoby.
Dziękuję Ci Panie Jezu, że już prawie dziewięć lat spotykasz się ze mną.      H.S.

Spotkania Bractwa Adoracji w I czwartek m-ca o godz. 19.00 w salce nr 1

WYSZUKIWANIE ZMARŁYCH NA NASZYM CMENTARZU

ZAPRASZAMY DO INTERNETOWEGO SYSTEMU WYSZUKIWANIA OSÓB POCHOWANYCH
NA NASZYM CMENTARZU - GROBONET2.6:


Poradnia Podstawowej Opieki Zdrowotnej PROF-MED Piastów 8





Jesteś naszym 244 gościem dzisiaj


Jesteś naszym 1916 gościem w tym tygodniu


Jesteś naszym 184690 gościem od 01.01.2017